Rozdział 1
Studia niby zdobywa sie edukacje i wogóle, ale też znajomości.
O to jestem tu w akademiku,dokładnie w domku dosyć dużym domku.
Ciekawe kto będzie moim współlokatorem.Chłopak czy dziewczyna obojętne,ważne żeby mili.Wchodząc na góre podziwiałam piekne wnętrze,moi rodzice są bogaci i przez to miałam problemy w szkole.Ale nie wspominam źle mojego dzieciństwa.Dom był prze piękny.Weszłam do wszystkich pokoi i zostały ostatnie drzwi z napisem Julie Nixon,weszłami zobaczyłam największy pokuj z balkonem zrobiony specjalnie dla mnie.
.Rodzice zadbali o to żeby było mi dobrze.Świetnie,ale wystarczyłby mały pokojik.Nie potrzeba mi takiego luksusu,ale jeśli jest już to nie pogardze.Ogladając pokój mówiłam na głos:
-Prytwatna łazienka,mała lodóweczka,duża szafa
-I ukryta biurko w ścianie-powiedział męski głos
Pokskoczyłam,zamykajac szafe.Odwruciłam sie i zobaczyłam przystojnego,wysokiego chłopaka w czarnej koszuki.
-Nie bój się-zaśmiał się ma śliczny uśmiech-Jestem Luke Brooks
Wyciągnął ręke.Podałam ją uśmiechając się jak najładniej.
-Julie Nixson
-Będziemy mieszkać razem,zgadza się?-spytał
-Na to wygląda
-Kiedy przyjechałeś-palnełam
-Parę godzin temu,a ty?-spytał uroczo
-Przed chwilą
-Widzę,że się jeszcze nie rozpakowałaś,pomóc ci?-pytał patrząc mi prosto w oczy
-Nie,dziękuje poradzę sobie sama
-Jeśli tak to ja idę zrobić coś do jedzenie-powiedział-lubisz makaron z serem?
-Uwielbiam-uśmiechnełam się wypakując rzeczy.
Słysząc kroki na schodach,wiedziałam,że jest już na dole.
Jejku,ale jest śliczny na lepszego trafić nie mogłam.Pomyśleć ,że mam z nim spędzić piękne 5 lat życia BEZCZENNE.
**Luke**
Przygotowując makaron,myślę nad nią jest piękna.Wydaje się miłą i mam taką nadzieje ,że tak jest.Lepiej nie mogłem trafić.Słysze kroki,idzie.Nakładam makaron,nalewam soku.I jest.
-Jak pachnie-powiedziała
-Włalaa-pokazałem na stół
Zaśmiała się.
Usiedliśmy i zaczeliśmy jeść.
Rozmawialiśmy,śmialiśmy się,dowiedzieliśmy sie troche o sobie.
-A tak wogóle to gdzie byłeś jak przyjechałam,myślałam,że jestem pierwsza
-Byłem zobaczyć na grafik lekcji-powiedziałem-No właśnie.
Wyjąem z plecaka grafik.
-Masz tu grafik na poniedziałek-pokazałem palcem na kartkę
-O,dzięki wielkie-uśmiechneła się patrząc na mnie
Zjedliśmy,więc zaproponowałem,że pójdziemy na spacer.Zgodziła się.
Wyszliśmy i idziemy w stronę parku.
-idziemy do mojego ulubionego miejsce,wiesz?-rzekłem
-Naprawdę?-zdziwiła się
-Naprawdę-przytaknołem
***
Weszliśmy do parku.
-Myślisz,że to koniec wycieczieczki?-spytałem
-No tak bo co można robić w parku?
-Zamkniesz oczy-poprosiłem-zaprowadzę cię gdzieś,OK?
Przytakneła i zamkła oczy.
Prowadziłem ją delikatnie, aż doszliśmy.
-Otwórz oczy-rozkazałem
Otworzyła,i znieruchomiała z wrażenie.
-Jak tu pięknie,a ten widok-powiedziała-Czy na pewno jesteśmy w parku?
-No prawie,że jesteśmy nad parkiem,to jedyna taka góra w całym mieście.
-Pewnie przyprowadzasz tu wszyskie dziewczyne,co nie?
Podrapałem się po głowie.I powiedziałem:
-Właściwie to nie-mruknołem,przygryzając wargę.
-No,jasne-patrzyła się w krajobraz-Ale nieważne.
Wyjrzała z jaskini jak z okna z 8 piętra.
-Czy przebywanie tutaj jest dozwolone-popatrzyłą się na mnie,pytającym wzrokiem
-Szczerze,.......to nie-odparłem
-Coooo!!-wrzasneła-To jak się tutaj znaleźliśmy??!!
-Spokojnie,chodzę tu od lat i nikt mnie jeszcze nie przyłapał.A dostaniecie się tu jest proste,ale nikomu o tym nie mówię.
-Więc,mi też nie powiesz,prawda?-popatrzyła się na mnie
Pokręciłem głową,na znak ,że jej nie powiem ani nie pokaże drogi.
-Od ilu lat tu mieszkasz?-spytałam
-Od jakiś 2 lat-odrzekłem
Popatrzyłem na zachodzące słońce,jest piękne,
-Lubie tu przychodzić i patrzeć ja zachodzi słońce-powiedziałem patrząc na słońce,ona też spojrzałą.Myśle ,że się zaprzyjaźnimy,na pewno jak mogliśmy by mieszkać pod jednym dachem,nie lubiąc się.
-Robię się ciemno,czas iść-rzekłem
Przytakneła głową.Wiedziała już ,że ma zamknąć oczy.
Przepraszam,za wszystkie błędy i proszę o komentarze:*




Brak komentarzy:
Prześlij komentarz